Dlaczego nie mamy siły, mimo że „wszystko jest w porządku”?
Coraz częściej spotykam w gabinecie ludzi, którzy mówią wprost:
„Wiem, że mam potencjał. Wiem, że mogę robić więcej.
Ale nie mam siły. Jakby ktoś odciął mi dostęp do siebie.”
Z zewnątrz wszystko wygląda w porządku: obowiązki są wykonane, praca jest, życie „się dzieje”.
A jednak obok codzienności pojawia się coś niepokojącego: brak energii do działania, brak kreatywności, spłaszczenie emocji, wycofanie, zastój.
Nie chodzi tu o lenistwo.
Nie chodzi o brak motywacji.
Nie chodzi też o brak celów.
Bardzo często chodzi o lęk.
Co blokuje kreatywność i działanie?
Ciało i umysł nie są obojętne wobec emocji.
Kiedy człowiek długo doświadcza lęku, napięcia czy presji — organizm przechodzi w tryb przetrwania.
A tryb przetrwania to nie jest tryb twórczy.
W trybie przetrwania myślimy tylko o tym, jak:
przetrwać dzień
spełnić oczekiwania
uniknąć błędu
nie zawieść
nie narazić się
nie stracić kontroli
Nie ma tam przestrzeni na radość, lekkość, ciekawość, tworzenie — bo te potrzebują spokoju wewnętrznego, bezpieczeństwa i kontaktu z uczuciami.
Czy kluczowy jest lęk?
W wielu przypadkach — tak.
Lęk ma to do siebie, że zawłaszcza energię psychofizyczną.
Kiedy lęk nie jest przeżywany i wyrażony, zamienia się w:
napięcie mięśniowe
somatyzację
bezsenność
apatię
odrętwienie
prokrastynację
ból fizyczny
problemy z koncentracją
poczucie „odcięcia od siebie”
To nie brak talentu blokuje człowieka — tylko niewyrażone uczucia.
W podejściu doświadczeniowym (ISTDP) mówimy o tym, że emocje są energią działania.
Jeśli emocje (szczególnie złość / sprzeciw / żal) są blokowane, energia nie znika — ona się przekierowuje:
z działania → w objawy
z ekspresji → w zamrożenie
z twórczości → w lęk
A katastroficzne myślenie?
Katastrofizacja to jedna z form obrony.
Nie ma nic wspólnego z realizmem — to próba kontroli lęku poprzez negatywną prognozę:
„nie zacznę, bo i tak się nie uda”
„nie będę próbować, bo się ośmieszę”
„nie ruszę, bo nie wiem, co będzie dalej”
Katastrofizacja zabija działanie, bo tworzy iluzję „ochrony”.
Świat jest wtedy mniej zagrażający, ale też dużo mniej żywy.
A gdzie w tym potencjał?
To, co wiele osób bierze za „apatyczność”, „leniwość” albo „brak charakteru”, bardzo często jest:
zahamowaną energią, która nie ma kanału ekspresji.
W terapii widzimy często, że kiedy człowiek zaczyna czuć (a nie tylko analizować):
wraca do niego ciekawość
pojawia się pragnienie
wraca energia
rośnie sprawczość
rodzi się twórczość
pojawia się humor
wraca koloryt życia
Twórczość — w szerokim znaczeniu — nie jest luksusem.
Jest oznaką zdrowia psychicznego.
Dlaczego ludzie „nie mają siły na radość”?
Bo radość wymaga otwartości i kontaktu z uczuciami.
A jeśli system jest przeciążony lękiem, umysł i ciało wybierają funkcjonowanie minimalne:
„byle przetrwać dzień”
I najważniejsze: to jest odwracalne
To nie jest cecha charakteru.
To stan energetyczny systemu nerwowego.
W momencie kiedy:
lęk zostaje rozpoznany i przeżyty
obrony przestają blokować emocje
energia wraca do ciała
pojawia się zdolność do:
tworzenia
planowania
inicjowania zmian
przeżywania przyjemności
działania dla siebie
poczucia sensu
Często dopiero wtedy człowiek mówi:
„Czuję, że wróciłem do siebie.”
Jolanta Bigocka